- ( ). Radzima.net :
- , Google Maps - Google ;
- - , ( ),
- , / ;
- , ;
- , ;

Premium .

*
*
*
*

:

JATWIESK - próba naszkicowania historii miejsca i ludzi.

Jatwiesk (́, ) współcześnie niewielka osada położona około 8,5 km na południe - południowy zachód od powiatowego miasta Świsłocz w Republice Białorusi, nazwę zawdzięcza wymarłemu ludowi Jaćwingów, którzy zamieszkiwali w średniowieczu na ziemiach pomiędzy Niemnem, a Wielkimi Jeziorami Mazurskimi.
Jeszcze na początku XX wieku, śladów pozostawionych przez te bałtyckie plemię, było wiele zachowały się w podobnie brzmiących nazwach wsi, folwarków, uroczysk, czy rzek, takich jak: Jatwiesk; Jatwisk; Jatwieź; Ja-twiź; Jatwieź; Jadwięgi; Jatwiehi; itp.,na obszarach północno-wschodniej Polski oraz sąsiadujących obsza-rów Litwy i Białorusi. W Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego i innych Krajów Słowiańskich znalazłem ich kilkanaście.
Niestety dawne zapisy, dotyczące będącego przedmiotem naszych dociekań Jatwieska, bywały nieprecyzyjne, co przełożyło się w czasach późniejszych na wiele błędów identyfikacyjnych, odnośnie miejsca i wydarzeń z jego historii.
Autorzy różnych opracowań mylili zwłaszcza dwie lokalizacje Jatwieska - spod Szczuczyna i Świsłoczy.
Sam stanąłem wobec kilku zagadek, gdy przed paru laty rozpocząłem przygotowania do uporządkowania wiedzy o miejscu związanym przez kilkadziesiąt lat z moją rodziną. Nie wszystkie udało się rozwiązać, mam jednak nadzieję, że ten szkic wskaże przynajmniej właściwy kierunek dalszych dociekań.
Ale do rzeczy
Jatwiesk, o którym mowa, zajmował pewien obszar ziemi nad brzegiem małej rzeczki czy strumienia - o nazwie Jatwieś - wpadającej do Kołonnej (prawego dopływu Narwi, na północnym skraju puszczy Białowieskiej.
Nie udało mi się ustalić, czy była tam pierwotna osada Jaćwingów, czy powstała ona, dopiero po ich ucieczce bądź przesiedleniu z terenów podbitych przez Krzyżaków w końcu XIII wieku.
W następnych wiekach stanowiła dobra hospodarskie w Wielkim Księstwie Litewskim.
Kiedy stały się one majątkiem lennym, trudno dociec?
Najwcześniej zanotowanym posiadaczem Jatwieska był Grzegorz Józefowicz Tryzna (m.in. kasztelan smoleński, podlaski, marszałek Słonimski), zmarły w 1571 roku, który według Popisu Wojska Litewskiego z 1567 roku wystawił poczet z kilku majątków w powiecie wołkowyskim, w tym Jatwie-ska.
Na tym samym popisie stawał z Jatwieska - Tymofiej Ordyniec.
W kolejnym stuleciu posiadłość znajdowała się we władaniu wojewody trockiego i późniejszego biskupa wileńskiego - Mikołaja Stefana Paca. Wskazują na to informacje zawarte w pracy Józefa Wolfa, Pacowie - materiały historyczno-genealogiczne, wydanej w 1885 roku w Petersburgu. Autor cytuje w niej akta Metryki Litewskiej i Volumina Legum, odnośnie Jatwieska.
I tak - 10 maja 1652 roku, wspomniany Pac zawarł, ze swą żoną, Teodorą z Tryznów, iuris communicatio na dobra lenne Jatwiesk (i Sawejki), a uchwałą Sejmu Walnego z 1661 roku uwolniony został z wnoszenia zaległych opłat z posiadłości (Choroszcz) i Jatwiesk.

Pod koniec XVII wieku Jatwiesk przeszedł w ręce stolnika wołkowyskiego - Władysława Tryzny, który według Rejestru podymnego powiatu wołkowyskiego z 1690 roku, płacił podatek od 12 dymów chłopskich z majętności Jatwieska, za prawem wieczystym od jejmci paniej wojewodziney Trockiey - Pacowey.
Wojewodzina trocka to oczywiście - Teodora z Tryznów. Po zwolnieniu męża z przysięgi małżeńskiej (by mógł zostać biskupem), a następnie jego zejściu, zachowała prawa lenne do Jatwieska, które przekazała w ręce bliskiego krewnego. Pozostaje pytanie, czy uzyskała na to zgodę królewska?
Po bezpotomnej śmierci Teodory pod koniec XVII wieku, nikt nie upomniał się o Jatwiesk i nie zakwestionował stanu posiadania Władysława Tryzny, a ten prawdopodobnie jeszcze przed 1690 rokiem wybudował na terenie posiadłości cerkiew (o czym może świadczyć informacja z rejestru podymnego powiatu wołkowyskiego, w którym wymieniony jest prezbiter jatwieski - ojciec Bazyli Bukrabowicz, chyba, że był to inny Jatwiesk?), wyposażył ją, a na początku XVIII wieku powierzył mnichom Bazyliańskiego Zakonu Świętego Józefata. Wkrótce też ufundował obok zabudowania klasztorne, na koniec zaś uczynił, na rzecz Bazylianów, zapis testamentowy na sumę 65 tysięcy złotych polskich, zabezpieczonych na jatwieskim dworze i należących doń wioskach: Hłuszkach, Bezwodnikach, Lichosielcach i Sannikach (które nie przetrwały do naszych czasów), przy czym Hłuszki i Bezwodniki były obciążone na kwotę 8 tysięcy złotych, zapisanych żonie Rozalii z kniaziów Szujskich.
Powyższe potwierdza wpis w księgach wieczystych Trybunału Głównego Litewskiego pochodzący z lutego 1716 roku; wcześniej jednak, bo już w październiku 1711 roku, darczyńca wyraził swą wolę w siedzibie wołkowyskiego sądu ziemskiego, a ostatecznie sformułował na piśmie we wrześniu 1715 roku w jatwieskim dworze.
W skład przekazanego majątku wchodziły:
wszelkie dworu Jatwieżskiego przynależności, budynki, grunta, pola, sianożęcia, lasy, puszcza, gaje, zwierza, ptastwo y wszelkie pożytki z tey puszczy y lasów przychodzące, rzeki, rzeczki, młyny, dwa stawy, dwie sadzawki z rybami, ogrody, sady owocowe y chmielowe y inne przychody, poddani w tych wsiach wyż wyrażonych będący z ich żonami, dziećmi, majętnościami, czynszami, robociznami, dziakłami y wszelkiemi onych powinnościami, na inwentarzu osobliwym odemnie ichmościom podanym y przyznanym, każdego po imionach y przezwiskach wyrażonemi, z karczmą, z arendą z niey przychodzącą, owo zgoła ze wszystkiemi do tey majętności mojey Jatwieżska przynależnościami,

W tym czasie zakonnicy przebywali już, jak mi się wydaje, na terenie posiadłości.
Nie jestem w stanie określić wielkości zgromadzenia - klasztor raczej nie należał do dużych (ale to tylko moje domniemanie), natrafiłem też na niewiele informacji dotyczących życia czy aktywności gospodarczej jatwie-skich mnichów. Ziemię prawdopodobnie oddali w dzierżawę, wzorem innych.
Niezaprzeczalnie pełnili posługę duszpasterską wobec mieszkańców należących doń wiosek a zapewne innych położonych w okolicy.
Co do faktów to:
22 stycznia 1730 roku zmarł w klasztorze jatwieskim - Kornel Stołpowicki-Lebiecki,
archimandryta i biskup włodzimierski;
W 1734 roku Bazylianie płacili z tytułu Jatwieska podymne za 9; ½ i ¼ dymów;
W 1745 roku starszym klasztoru był Bartłomiej Kudynowicz;
W 1771 zakonnicy pożyczyli 1000 złotych polskich Józefowi Jelcowi z Walickowszczyzny - stolnikowi orszańskiemu, który ich w terminie nie oddał, co doprowadziło do procesu;
W 1774 roku klasztor stał się wokalnym, czyli uzyskał prawo głosu w ramach kapituły generalnej - ale tylko na rok.
W artykule Muzycy Bazylianie ( . ), opublikowanym przez ojca diakona Bogdana Pietnoczkę, wymienionych jest kilku mnichów wykonujących muzykę cerkiewną, którzy przez jakiś czas związani byli z Jatwieskim monastyrem.
diakon Samson Batura - regent muzyki;
ojciec Tadeusz Kmita - regent muzyki, organista;
ojciec Sofroniusz Naumowicz - muzyk;
ojciec Stefan Wiszniewski - prefekt muzyki.
Monastyr funkcjonował stosunkowo krótko - tylko kilkadziesiąt lat.
Jak doszło do jego zamknięcia?
Pośrednim powodem mogła być zmniejszająca się liczba mnichów; gdy spadła poniżej dolnej granicy dopuszczonej w breve papieża Benedykta XIV Inter plures z 2 maja 1744 roku, klasztor podlegałby kasacie.
Niewątpliwie jego upadek przypieczętowało roszczenie Józefa Czyża z Woronnej, strażnika województwa wileńskiego, wysunięte wobec dóbr ja-twieskich, który podważył (podobno) prawo Tryzny do swobodnego nimi dysponowania - jako dziedziczonych na prawie lennym, które ten odstąpił bez zgody króla.
W 1775 roku została powołana specjalna komisja sejmowa dla rozwiązania tego sporu o ziemię z Bazylianami. Nie wiem jak przebiegały jej prace, ani jakich argumentów użył Czyż by uzyskać królewskie nadanie; jedno jest pewne zakonnicy utracili ziemię, na rzecz Czyża właśnie.
Pozostała cerkiew, która służyć będzie wiernym jeszcze długo.
Kilka lat po otrzymaniu nadania, Józef Czyż, już wówczas sędzia grodzki wileński, zmarł bezpotomnie. Cały majątek, liczący podobno 74 włóki, zapisał bratu Gasparowi, który jednak nie spełnił warunków umowy testamentowej; dodatkowo o schedę upomniała się wdowa po Józefie - Feli-cjanna z Głuchowskich, teraz już żona Stanisława Laskowskiego, byłego chorążego petyhorskiego W.K.L., deputata powiatu brzesko-litewskiego do Trybunału Głównego Litewskiego w kadencji 1783 - 4 i późniejszego wojskiego kobryńskiego.
Po latach procesowania udało jej się obalić testament pierwszego małżonka i wyrokiem sądu asesorskiego z 18 lutego 1791 roku, uzyskać przywilej na całość jatwieskich dóbr.
Zanim do tego doszło, Gaspar Czyż, który po śmierci brata zajechał majątek, czerpał z niego dochody, obliczone przez sukcesorów Felicjanny na sumę 100.000 - 150.000 złotych polskich.
Rok po odebraniu majątku Czyżowi, Jatwiesk znowu zmienił właściciela. Felicjanna Laskowska ustąpiła swe prawa, na rzecz szwagra - Joachima Laskowskiego - dymisjonowanego podpułkownika 3 Regimentu Buławy Polnej Litewskiej i aktualnego horodniczego kobryńskiego. Stało się to za zgodą króla, wyrażoną w dokumencie wystawionym przez podkanclerzego litewskiego - Joachima Chreptowicza 25 stycznia 1792 roku.
Wydaje się możliwe, że to Stanisław Laskowski skłonił żonę do odstąpienia majątku, starszemu bratu.
Porozumienie, które wówczas zawarto, wiązało się niewątpliwie z jakimiś rozliczeniami finansowymi, ale w swych poszukiwaniach nie natrafiłem nigdzie na ich ślad.

Wraz z upadkiem Rzeczpospolitej, który nastąpił trzy lata po tym wydarzeniu, powiat wołkowyski (z resztką dawnego województwa nowogródzkiego), został włączony do Imperium Rosyjskiego. Początkowo wszedł w skład guberni Słonimskiej, następnie Litewskiej, a ostatecznie w 1801 roku - Grodzieńskiej.
Oczywiście prawa własności ziemi pozostały niewzruszone.

Joachim nie przeniósł się do nowej posiadłości, lecz oddał ją w dzierżawę, być może, dotychczasowym użytkownikom.
Sam mieszkał z rodziną na terenie powiatu kobryńskiego w Imieninie a następnie w Derewnie (należącej do brata Ignacego - podczaszego brzeskiego), gdzie w 1803 roku zmarł.
Majątek zapisał najstarszemu synowi Jackowi, który przez lata także nie kwapił się do przenosin. Uczynił to najprawdopodobniej dopiero w pierwszej połowie 1818 roku.
Dobra obejmowały w owym czasie - dwór w Jatwiesku oraz trzy wioski: Bezwodniki (dziedziczna), Hłuszki (dziedziczna) i Lichosielce (lenna).
Co działo się przez minione ćwierć wieku ?, cóż poza jednym przypadkiem nie natrafiłem nigdzie na informacje o jakichś szczególnych wydarzeniach na terenie Jatwieska i okolicy, w tym okresie.
Przemarsze wojsk, bitwy czy potyczki, lat 1792 i 1812, ominęły położoną wśród leśnych ostępów siedzibę.
Wyjątek dotyczy rozpoczęcia w 1804 roku, na terenie całej parafii świsłockiej, szczepień przeciw ospie, wykonywanych przez firmę doktora Baumana. W jej wyniku zaszczepiono 171 dziewczynek i 156 chłopców.
Poza tym życie toczyło się zwyczajnym trybem, o czym zaświadczają zapisy w świsłockich księgach metrykalnych:
8 lipca 1798 roku, we dworze jatwieskim przyszła na świat Joanna Płuszczewska, córka Ignacego i Katarzyny z Mieczkowskich;
6 lutego 1799 roku, w kościele parafialnym w Świsłoczy odbyły się zaślubiny Andrzeja Tomaszewskiego (kawalera) z Agatą Sołohu-bianką (panną) z Jatwieska;
11 września 1804 roku, w kościele parafialnym w Świsłoczy ksiądz Konstanty Łapiński udzielił sakramentu małżeństwa Franciszkowi Karsnowskiemu i Józefacie Olechniewiczównie z jatwieskiego dworu;
28 lutego 1810 roku, zmarła w Jatwiesku Apolonia Micutowa, licząca 35 lat;
28 lutego 1812 roku ksiądz Dominik Kaniewski pobłogosławił w świsłockim kościele, związek małżeński Antoniego Sokołowskiego (wdowca) i Marianny Połubińskiej (panny) obojga ze wsi Jatwiesk;
1 stycznia 1817 roku w jatwieskim dworze, Magdalena z Osińskich Wołęcewiczowa urodziła córkę - Anastazję Aleksandrę. Ojcem był Maurycy Wołęcewicz - porucznik Brygady Polskiej. Następnego dnia dziecko zostało ochrzczone przez proboszcza parafii świsłockiej - księdza Dominika Kaniewskiego. Trzymali do chrztu: Fiodor Smykow - major wojsk rosyjskich i Hanna Piotrowska - sowietnikówna wileńska;
10 czerwca 1818 roku, JP Marianna Kozłowska urodziła w Jatwiesku syna - Antoniego, który następnego dnia został ochrzczony w świsłockim kościele przez miejscowego wikarego - Lucjusza Telszewskiego (Bernardyna). Kumami byli: Leon Kuczyński i Marianna Skibińska. Brak informacji o ojcu może świadczyć, iż było to dziecko panieńskie.
Pierwsze wydarzenie, związane z rodziną Laskowskich, miało miejsce 17 czerwca 1818 roku, kiedy to w miejscowej cerkwi unickiej ksiądz Jędrzej Krassowski (administrator), udzielił sakramentu chrztu i bierzmowania, urodzonej dzień wcześniej w jatwieskim dworze, córce Jacka Laskowskiego i jego żony Joanny z Orzeszków - Ludwice.
Niecałe dwa miesiące później na przycerkiewnym cmentarzu pochowali jedno ze swoich dzieci - rocznego synka Joachima, który przyszedł na świat prawdopodobnie jeszcze w Derewnie.
W czerwcu 1819 roku Joanna urodziła kolejnego syna - Wincentego; on także był ochrzczony i bierzmowany w jatwieskiej cerkwi. Tym razem obrzęd sprawował ksiądz Mateusz Krzeczewski.
W miarę upływu czasu Laskowscy coraz częściej korzystali z posług religijnych kościoła parafialnego w Świsłoczy.
Dzięki zapisom w księgach metrykalnych tamtejszej parafii, poznałem nazwiska dwóch jatwieskich oficjalistów z tego okresu;
Antoni Franzenberg, był ekonomem;
Ignacy Siehień - pisarzem.
Prawdopodobnie, jakieś stanowisko w majątku, pełnił Stefan Marczukiewicz, którego żona - Marianna, urodziła w czerwcu 1823 roku, we dworze, córkę - Zofię Joannę.

W tym czasie, doszło do wznowienia sporu o majątek, który podjął, wspomniany wcześniej Gaspar Czyż.
Zaświadczają o tym zamieszczone w kilku numerach Kuryera Litewskiego z końca 1821 roku, oświadczenia Czyża o wniesieniu sprawy przed Sąd Główny Wileński i pochodząca z lutego 1822 roku odpowiedź Jacka Laskowskiego. Nigdzie nie natrafiłem na ślady procesu najprawdopodobniej do niego nie doszło.
Gaspar Czyż zmarł w 1825 roku, a jego potomkowie nie kontynuowali roszczeń.
Posiadłość rozpościerała się wówczas (według Witolda Karpyzy) na 2248 dziesięcinach, a w jej skład wchodziło: 5 dziesięcin ziemi pod zabudowaniami; 549 dziesięcin ziemi ornej; 147 dziesięcin łąk; 1541 dziesięcin lasu; 10 dziesięcin wygonu, 4 dziesięciny stawów i cieków wodnych oraz 2 dziesięciny nieużytków.
We wszystkich wioskach (według inwentarza ludności, sporządzonego na potrzeby jatwieskiej cerkwi, w styczniu 1824 roku) mieszkało ogółem 287 osób, w większości unitów.
W latach trzydziestych XIX wieku, do majątku należało 145 chłopskich dusz męskich.
Przez kolejne dziesięciolecia Laskowscy funkcjonowali w Jatwiesku jako niekwestionowani właściciele, nawiązali kontakty z sąsiadami i włączyli aktywnie w życie okolicy. Weszli też w koligacje z kilkoma miejscowymi rodami.
11 września 1831 roku, ksiądz Dominik Kaniewski (proboszcz świsłocki), dopełnił sakrament chrztu, nad piętnastoletnim już synem Joanny i Jacka Laskowskich - Ignacym. Ceremonia odbyła się w jatwieskiej cerkwi.
W lutym 1840 roku zmarła żona Jacka Laskowskiego. Obie córki były już mężatkami, przy czym starsza Antonina mieszkała wraz z mężem - Aleksandrem Milkiewiczem w Jatwiesku.
W 1844 roku Jacek Laskowski przepisał majątek na starszego syna, Ignacego, który po skończeniu gimnazjum w Świsłoczy, wstąpił do służby publicznej i pełnił już odpowiedzialne funkcje w Grodzieńskim Ziemiańskim Zgromadzeniu Deputowanych.
Możliwe, że był to prezent ślubny akt darowizny zbiegł się z bowiem z małżeństwem syna z panną Dominiką Gutowską, z parafii Janowskiej w powiecie kobryńskim.
Ignacy Laskowski najprawdopodobniej nie sprawował osobistego nadzoru nad funkcjonowaniem gospodarstwa. Z racji obowiązków służbowych, częściej przebywał w Grodnie, a poszczególnymi działami produkcji kierowali zatrudnieni w majątku oficjaliści.
W grudniu 1848 roku zmarła w połogu żona Ignacego, a dwa lata później, jego liczący 72 lata ojciec.
W 1849 roku zamknięto, ze względu na zły stan drewnianego budynku, jatwieską cerkiew (przekształconą dziesięć lat wcześniej, z grekokatolickiej na prawosławną).
W tym samym czasie w najbliższym sąsiedztwie Jatwieska zamieszkała rodzina Kalinowskich, którzy kupili od Wincentego Laskowskiego dwór Jakuszówka z niewielkim folwarkiem. Posiadłość znajdowała się w rękach Laskowskich od dwudziestu paru lat, kiedy to Jacek Laskowski nabył ją od poprzedniego właściciela Piotra Radowickiego.
Według przekazów rodzinnych, Jakuszówkę dzierżawili od Laskowskich - Paweł i Kazimiera Bohuszewiczowie, którzy po zmianie właścicieli przenieśli się do Jatwieska. Tak przynajmniej wynika z analizy aktów metrykalnych z następnych kilku lat; tam właśnie w latach 1850 i 1853, przyszła na świat dwójka ich dzieci. Sądzę, że Paweł znalazł w majątku zatrudnienie; może na stanowisku administratora?
W 1856 roku Ignacy Laskowski, wstąpił powtórnie w związek małżeński, poślubiając córkę państwa Bohuszewiczów - Olgę, która prawdopodobnie już wcześniej pomagała w prowadzeniu gospodarstwa i opiece nad pozbawionymi matki, synami Ignacego. Rok później sama została matką. Wacław Jacek, który przyszedł wówczas na świat, był ostatnim z Laskowskich urodzonym w Jatwiesku.
W następnych latach, jatwieski dwór był miejscem narodzin dzieci pracowników i krewnych.
3 lipca 1860 roku - Zofii, córki Szymona i Józefy (z Sokołowskich) Chomiczów. Jej chrzestnymi byli: Andrzej Ihnatowicz i Olga La-skowska;
1 listopada 1865 roku - Bolesława, syna Wincentego i Teodory (z Jurcewiczów) Bohuszewiczów. Kumami byli: Paweł Bohuszewicz i Michalina Jurcewiczowa.
Dwa lata później, rodzina Laskowskich utraciła posiadłość, w wyniku represji za udział Ignacego Laskowskiego i jego najstarszego syna - Józefa, w powstaniu styczniowym.
Pierwszy (często mylony z Ignacym z Gorszczyny - naczelnikiem wojennym województwa kowieńskiego), pełnił w grodzieńskiej organizacji konspiracyjnej, funkcję parafialnego naczelnika powiatu wołkowyskiego, drugi służył w jednym z oddziałów powstańczych.
Wydaje się prawdopodobne, że wpływ na przystąpienie obu do konspiracji, miał Wincenty () Kalinowski, który po zakończeniu studiów w Petersburgu, prowadził od 1861 roku agitację patriotyczną na Grodzieńszczyźnie.
Majątek zaopatrywał powstańców w prowiant i płótno, a według białoruskich historyków, w maju 1863 roku, we dworze zatrzymali się na krótki postój: ówczesny komisarz Rządu Narodowego - Wincenty Kalinowski i naczelnik cywilny województwa grodzieńskiego - Erazm Zabłocki.
Obu Laskowskich aresztowano w sierpniu 1863 roku i choć nie udowodniono im winy, to ostatecznie zostali zesłani (bez pozbawienia praw); na Jatwiesk nałożono kontrybucję, w wysokości 1.875 rubli srebrem, następnie zasekwestrowano i ostatecznie w 1867 roku poddano przymusowej sprzedaży.
W Narodowym Archiwum Historycznym Białorusi w Grodnie znajduje się podanie Olgi Laskowskiej, ubiegającej się w październiku 1866 roku, o zezwolenie na wykorzystanie 300 drzew z jatwieskich lasów, dla dokonania niezbędnych napraw zabudowań gospodarczych. Nie spodziewała się, że poczynione inwestycje przysporzą korzyści nowym właścicielom.

Wskazanym, przez władze carskie nabywcą posiadłości, został podpułkownik armii rosyjskiej (artylerzysta), uczestniczący w tłumieniu powstania styczniowego - Aleksander Pawłowicz Bułharyn ( ).
Według informacji zawartych w publikacji Z przeszłości powiatu wołkowyskiego autorstwa Jana Giżyckiego, w skład jatwieskiego majątku wchodziło w tym czasie: około 112 włók ziemi (w tym 77 włók lasu), czyli ponad 2000 ha; zyski przynosiła gorzelnia (300 rubli) 2 karczmy (60 rubli), młyn (65 rubli) i fabryka terpentyny (500 rubli).
Wioski: Bezwodniki, Hłuszki i Lichosielce stanowiły od kilku lat (po reformie uwłaszczeniowej), odrębne wspólnoty wiejskie.
Umowę kupna-sprzedaży, opiewającą na kwotę 36.500 rubli, zawarto 27 listopada 1867 roku.
Laskowskiego, sprowadzonego specjalnie w celu jej podpisania z miejsca zesłania w guberni Tobolskiej, przeniesiono następnie do guberni Pskowskiej. Po kilku latach zezwolono mu na osiedlenie w Warszawie. Jego żona z małoletnim synem Wacławem wyjechała do Grodna.
Ostatecznie, w drugiej połowie lat 70-tych XIX wieku, rodzina zamieszkała w Oszywkach (w bezpośrednim sąsiedztwie Jatwieska), należących do młodszego brata Ignacego i dzierżawionych przez Bohuszewiczów.

Nie wiem, czy Bułharynowie sprowadzili się do Jatwieska? Wydaje się to możliwe, choć nie natrafiłem na jakiekolwiek informacje na ten temat. Dotarłem za to do innych, związanych z posiadłością.
Na początku lat 70-tych, mieszkało na jej terenie, małżeństwo Jana i Wik-torii (z Kuźmickich) Pławskich - być może dzierżawców?
23 marca 1871 roku, pani Pławska urodziła syna - Konstantego, którego ochrzczono w świsłockim kościele. Parę chrzestnych tworzyli: podoficer Timofiej Wołkow i Antonia Pławska (żona Rudolfa).
W dodatku do Kurjera Warszawskiego nr 198 z 28 sierpnia / 9 września 1875 roku, znalazłem interesującą wzmiankę o sprzedaży ogiera i pięciu klaczy kłusaków, czyli koni zaprzęgowych w bliskości Świsłoczy, w dobrach pułkownika Bułharyna.
Wiem także o wkładzie Bułharynów w wybudowanie nowej cerkwi w Jatwiesku (pod wezwaniem Opieki Matki Boskiej), otwartej dla wiernych w 1878, lub według innych przekazów w 1879 roku.
Były też niepowodzenia - reporter warszawskiej Gazety Świątecznej poinformował w numerze z 24 listopada / 5 grudnia 1886 roku, o zamknięciu jatwieskiej gorzelni.
Według Spisu Właścicieli Ziemskich Guberni Grodzieńskiej z 1890 roku, na jatwieskie dobra składało się:
626 dziesięcin ziemi dworskiej i ornej;
375 dziesięcin łąk i pastwisk;
1207 dziesięcin lasów;
46 dziesięcin nieużytków.
Prawdopodobnie część lub nawet całość nieużytków należałoby odliczyć, jako że obszar majątku policzono razem z pustoszą Popiereczna, położoną na północny wschód od Świsłoczy.
W 1897 roku w Jatwiesku (dwór, folwark, osada cerkiewna) mieszkały 62 osoby.
Zgodnie z informacją zamieszczoną w publikacji i - - ѣ ѣ XIX ѣ, I, z 1899 roku - do cerkwi należało 51 dziesięcin i 1980 sążni ziemi - podarowanych bądź sprzedanych przez Bułharynów?
Posługę sprawowały dwie osoby: duchowny ( ) i psalmista ( ), którzy otrzymywali wynagrodzenie w wysokości 486 rubli i 8 kopiejek rocznie.
Przy cerkwi zorganizowano także szkołę.
Dane pochodzące z - określają powierzchnię majątku na 2500 dziesięcin w 1899 roku i 2234 dziesięciny, rok później.
Głównym źródłem dochodów była niewątpliwie eksploatacja zasobów leśnych.
Ogłoszenie w Kurierze Warszawskim z 28 listopada 1902 roku, informuje o sprzedaży 250 dziesięcin lasu z jatwieskich dóbr. Dodatkowa oferta obejmowała 1000 sztuk sezonowanych pni jodły.

ѣ - z 1904 roku, wymienia po raz pierwszy Olgę Bułharynową (wdowę po generale), jako właścicielkę Jatwieska, choć była nią od śmierci męża w 1888 roku . Majątek obejmował w tym czasie, łącznie 1846 dziesięcin użytków i 20 dziesięcin nieużytków, a więc systematycznie się kurczył. Na jego terenie mieszkało 7 osób i dodatkowo we dworze - 25.
W latach 1903 -1906, w bezpośrednim sąsiedztwie Jatwieska, a być może nawet na gruntach należących do majątku, wybudowano linię kolejową Siedlce - Wołkowysk - Połock, która wpłynęła na wygląd okolicy i życie jej mieszkańców. Obszerny artykuł poświęcony tej linii opublikował Kurjer Warszawski z 2 kwietnia 1906 roku (nr 92).
Latem 1907 roku, jatwieskie lasy zaatakowała Brudnica mniszka, rozprzestrzeniająca się od stacji Świsłocz na tereny Puszczy Białowieskiej.
W 1910 roku nauczycielem w przycerkiewnej szkole w Jatwiesku był - O. Marczuk, a w 1911 - A. Nikołajuk.
Ciekawostką jest informacja zamieszczona w - z 1912 roku, według której na terenie wsi działało Jatwieskie Towarzystwo Kredytowe, którego przewodniczącym był - Iwan N. Palcewicz ( ).

Po śmierci Olgi Bułharynowej posiadłość odziedziczyły jej córki - Olga Dublańska (żona radcy tytularnego - Pawła Michajłowicza Dublańskiego) oraz Katarzyna Rzepecka. Stało się to przed wybuchem Wielkiej Wojny, ale dokładnej daty nie jestem w stanie podać.
Nie wiem też, jakie działania podjęły wobec spadku?
Dublańska przynajmniej przez krótki czas była na miejscu; wyjechała zgodnie z nakazem ewakuacyjnym, w połowie 1915 roku. O Rzepeckiej wiem tylko tyle, że zmarła (bezpotomnie) 7 lutego 1918 roku.
Przez cztery do pięciu lat, Jatwiesk pozostawał bez opieki i można się tylko domyślać, jakich strat doświadczyła jego substancja, w wyniku działań wojennych czy rabunku.

Powstałe Państwo Polskie, dokonało nowego podziału administracyjnego Kraju; do utworzonego w sierpniu 1919 roku województwa białostockiego, włączono w lutym 1921 roku, część zachodnią dawnej guberni grodzieńskiej, wraz z powiatem wołkowyskim. W ten sposób Jatwiesk zmienił po raz drugi przynależność państwową.
Lokalne władze zainteresowały się opuszczonym, jak się wydawało, majątkiem i decyzją Powiatowego Komitetu Nadawczego w Wołkowysku, wydaną 13 maja 1921 roku, przejęły go na własność państwa. Zastanawia, podany w postanowieniu, obszar ziemi, jaki zajmowała posiadłość - określony na około 3749 dziesięcin. Świadczyłoby to o znacznym powiększeniu posiadłości w stosunku do danych z roku 1904. Pozostaje tajemnicą jak do tego doszło?
Olga Dublańska nie zapomniała jednak o odziedziczonej majętności. Podobno, jeszcze w 1919 roku przybyła do Świsłoczy (po kilkuletnim pobycie w głębi Rosji) i wyznaczyła administratora swojej części, w osobie Pawła Kotowicza.
Ten na podstawie stosownych upoważnień zawarł już w latach 1919 -1920, kilka umów na wyrąb i sprzedaż drewna. Odwołał się także od niekorzystnej decyzji Powiatowego Komitetu Nadawczego, przez co uzyskał dla swojej mocodawczyni, zwrot zalesionej części dóbr; Komisja Odwoławcza w Nowogródku, na posiedzeniu 19 października 1921 roku, uznała ich przejęcie za nielegalne i podjęła decyzję o zwrocie. Dublańskiej przekazane zostały także, pozyskane w trakcie eksploatacji materiały leśne w postaci drewna użytkowego i opałowego, które zostało sprzedane za po-średnictwem Pawła Kotowicza, Stanisławowi Popielowi.
W następnych latach Dublańska starała się odzyskać pozostałą część majątku, czyli tereny uprawne, łąki, pastwiska, osadę młyńską, dwór i inne zabudowania, położone na obszarze 1231,79 hektarów, jednak nieskutecznie. Pewne poszlaki sugerują, że otrzymała w zamian odszkodowanie.
Pozostałe w jej posiadaniu zasoby leśne, Dublańska zaczęła wyprzedawać począwszy od 1921 roku. Na podjęcie takiej decyzji mogła mieć wpływ utrata istotnych składowych włości.
W 1921 roku sprzedała, 100 dziesięcin, dwóm nabywcom: Wetesko i Nacewiczowi;
12 lipca 1922 roku, sprzedała prawo wyrębu - 700 dziesięcin lasu na okres 10 lat, firmie Hurtownia Drewna Wisła z Bydgoszczy;
27 maja 1925 roku, sprzedała cały drzewostan (na czas nieograniczony), firmie Rabmil B-cia Rabinowicz i Milkowski ze Słonimia.
Wreszcie, po zakończeniu rozpoczętego w 1924 roku, postępowania spadkowego po zmarłej siostrze i współwłaścicielce Jatwieska - Katarzynie Rzepeckiej, sprzedała 2 listopada 1925 roku 1800 dziesięcin (według aktu), a zgodnie z rejestrem pomiarowym - 1012 hektarów lasu, adwokatowi Czesławowi Jeśmanowi, za kwotę 65.239 złotych, po czym wyjechała za granicę.

Przez pewien czas na terenie posiadłości Jeśmana, noszącej teraz nazwę Jatwiesk A (nr księgi hipotecznej 1826), prowadzona była wycinka zgodnie z wcześniejszymi umowami, zawartymi przez firmę Rabmil i hurtownię Wisła, przy czym na jej hipotece ciążyły poważne zobowiązania fi-nansowe, wobec powyższych przedsiębiorstw jak i Skarbu Państwa, oraz poprzedniej właścicielki, których Jeśman nie był w stanie spłacić.
Spółka Rabmil okazała się podmiotem najbardziej zainteresowanym w rozwiązaniu problemu; 13 kwietnia 1929 roku, na jej wniosek przeprowadzono publiczną licytacje Jatwieska A, który przeszedł w posiadanie wnioskodawcy za sumę 101.000 złotych. Uregulowano przy tym inne wie-rzytelności. Pozostały jeszcze pewne zobowiązania, ale te rozwiązano dwa lata później.
W styczniu 1931 roku, Okręgowy Urząd Ziemski w Grodnie zarządził wydzielenie z terenu Jatwieska, gruntów mających zrekompensować zniesienie służebności pastwiskowej, względem dawnych wiosek zależnych: Bezwodników, Hłuszek i Lichosielców.
9 kwietnia 1932 roku Kurier Nowogrodzki poinformował, o ofercie złożonej władzom państwowym, przez jednego z przedstawicieli wielkiego przemysłu drzewnego wymiany 700 hektarów ziemi w Jatwiesku na tereny położone w okolicy Byteńszczyzny w powiecie słonimskim.
Niewątpliwie chodziło o Rabmil, a to zastanawiające posunięcie, mogło mieć związek z próbą rewindykacji majątku, którą podjęli w 1929 roku, potomkowie Ignacego Laskowskiego.
To temat na odrębne opracowanie, ale istotny w naszej historii, a więc,
z powództwami przeciwko Skarbowi Państwa, Oldze Dublańskiej i Cze-sławowi Jeśmanowi, wystąpił wnuk poszkodowanego - Franciszek Laskowski.
Batalia między stronami sporu, toczyła się na przestrzeni wielu lat i wzbudziła duże zainteresowanie ówczesnej prasy; relacjonowano poszczególne rozprawy, informując o przełomach i rozstrzygnięciach podejmowanych przez składy orzekające sądów różnych instancji.
Ostatecznie wyrok Sądu Apelacyjnego w Wilnie z 11 grudnia 1935 roku, przekreślił nadzieje Laskowskich na zwrot utraconych w wyniku wydarzeń dziejowych dóbr, a stan posiadania w Jatwiesku A nie uległ zmianie do września 1939 roku.

Co z innymi częściami składowymi dawnej posiadłości?
Informacje odnoszące się do osady młyńskiej Jatwiesk, znalazłem w zbiorach Archiwum Akt Nowych, Dziennikach Ustaw i ówczesnej prasie. Wspomina o niej również Witold Karpyza w swoim opracowaniu Ziemia Wołkowyska.
Osada zajmowała obszar 4,7 hektara. Młyn zasilany był wodą z rzeczki Jatwiesi i miał wydajność 15 pudów mąki dziennie, ale mógł pracować tylko przez pół roku, ze względu na niski poziom wody.
W Gazecie Porannej nr 229, z 22 sierpnia 1922 roku, znalazłem ogłoszenie, proponujące odstąpienie dzierżawy jatwieskiego młyna, jednak bez podania danych dotychczasowego najemcy, jednak z następnego ogłoszenia, zamieszczonego tym razem w numerze 328 Kurjera Warszawskiego z 26 listopada 1923 roku wynika, że był nim Franciszek Dałek (lub Dołek). Nie udało mu się chyba znaleźć poddzierżawcy, gdyż według dokumentów z AAN, począwszy od 25 kwietnia 1924 roku dzierżawę bezpośrednio od państwa przejęli: Jan Kubiak i Roman Błażeński.
W czerwcu 1926 roku, Białostocki Urząd Wojewódzki zorganizował przetarg na sprzedaż młyna i osady, ten jednak zakończył się niepowodzeniem.
Od 30 marca 1927 roku dzierżawę przejął Julian Szeleszkiewicz, ale już na wiosnę następnego roku, młyn wraz z osadą, został sprzedany Franciszkowi Dałkowi (czy Dołkowi) za sumę 16.700 zł. Kupujący nie dotrzymał jednak terminu wniesienia opłaty i w lipcu 1928 roku utracił prawo kupna. W październiku tegoż roku, Dyrektor Departamentu Rolnictwa, złożył wniosek z propozycją sprzedaży całości poprzedniemu dzierżawcy czyli Julianowi Szeleszkiewiczowi, za sumę 16.655 zł. Podpisano umowę przedwstępną, wpłacona została zaliczka, ale nabywca nie był w stanie uregulować pełnej należności do 1931 roku.
3 lutego 1931 roku złożył podanie o obniżenie rocznych rat z 3.000 do 1.000 złotych, co zaakceptowano.
Dalszych losów młyna nie udało mi się prześledzić.

Plac pod cerkwią (około 0,5 ha) upaństwowiono 20 października 1923 roku, natomiast grunty osady cerkiewnej, przejęto 23 września 1925 roku. Sama cerkiew pozostała nadal otwarta dla wiernych.

Niewielka część ziemi należała do miejscowych gospodarzy i ci ją zachowali, natomiast większość upaństwowionych gruntów rozparcelowano i rozdzielono pomiędzy osadników - byłych żołnierzy Wojska Polskiego, nagradzanych w ten sposób za zasługi w walce o niepodległość i granice.
Dla każdej działki założono, oczywiście, odrębne księgi wieczyste.
Znane są nazwiska obdarowanych, którzy otrzymali nadziały w Jatwiesku i tak zwanej Karczówce. Byli to:
chorąży Antoni Abramajtis (działka nr 14);
kapral Wacław Adamiak (działka nr 3?);
szeregowy Mateusz Baszczanow (działka nr 26);
kapral Franciszek Borkowski (działka nr 10);
st. szeregowy Franciszek Boryń (działka nr 24);
porucznik Antoni Garmulewicz (działka nr 7);
porucznik Antoni Gankiewicz (działka nr 2);
kapral Jan Gąsiorowski (działka nr ?);
plutonowy Michał Głowienko (działka nr ?);
st. szeregowy Władysław Hardonin (działka nr 3?);
sierżant Józef Hartman (działka nr 5);
st. szeregowiec Konstanty Jarza (działka nr 25);
sierżant Piotr Kędzierski (działka nr 17);
szeregowy Nikodem Krupa (działka nr 1?);
plutonowy Jan Kuczerawy (działka nr 6);
sierżant Witold Kuczewski (działka nr 16);
st. szeregowy Bolesław Marchewka (działka nr 30);
st. szeregowy Władysław Noga (działka nr ?);
strzelec Wincenty Piekarec (działka nr ?);
szeregowy Szymon Ranosz (działka nr 28);
sierżant Paweł Salamończyk (działka nr 13);
kapral Julian Sietlicki (działka nr 6);
st. szeregowy Stanisław Stankiewicz (działka nr 27);
p. porucznik Marek Stęporowski (działka nr 21);
st. sierżant Władysław Sulman (działka nr 19);
st. szeregowy Jan Sulowski (działka nr 15);
szeregowy Ignacy Śmigiel (działka nr 23);
kapral Józef Traczyk (działka nr ?);
plutonowy Michał Wieczorek (działka nr 9);
kapral Michał Wilk (działka nr 22);
porucznik Jerzy Wierzbowski (działka nr ?);
kapitan Ludwik Wojnowski (działka nr 1?);
szeregowy Jan Żydek (działka nr 29).

Drugim skupiskiem osadników zostały grunty w pobliżu wsi Rożki i Bezwodniki. Tam ziemię otrzymali:
st. sierżant Stanisław Bieniek (działka nr ?);
plutonowy Władysław Nast (działka nr ?);
st. sierżant Feliks Nowosielski(działka nr ?) ;
szeregowy Franciszek Piorunowski (działka nr 2);
szeregowy Kazimierz Sawicki(działka nr 7);
st. szeregowy Wacław Tarkowski(działka nr ?);
szeregowy Tadeusz Wawrocki (działka nr 4);
st. szeregowy Piotr Witaszek (działka nr 3);
oraz sierżant Bolesław Szlęzak vel Slęzak (działka nr 2) w osadzie Narutowicze.

Całość stanowiła Osadę Wojskową Jatwiesk.
W ten sposób zmienił się całkowicie układ własności w okolicy. Niektórzy swą ziemię oddali w dzierżawę i wyjechali; większość osiadła, założyła lub sprowadziła rodziny i rozpoczęła pracę nad zagospodarowaniem przejętej ziemi.
W następnych latach, teren dawnego majątku pokrył się nowymi zabudowaniami oraz siatką pól.
Gospodarstwa były rozproszone, jako, że i jatwieskie grunty nie miały wcześniej zwartej struktury. Mieszkańcy tworzyli jednak wspólnotę i wiele z podejmowanych przez nich działań miało taki charakter.
Według Witolda Karpyzy, wśród osadników wojskowych znalazł się cywil - nieznanego imienia Bylina, który na kupionej lub wydzierżawionej ziemi założył folwark.
Podobno mieszkał początkowo w starej siedzibie Laskowskich i Bułharynów; później zdecydował o budowie nowego domu.
Zgodnie z opisem Karpyzy, ten wcześniejszy - zbudowany z drewna w klasycznym stylu dworkowym, na podmurówce - był w tym czasie już w bardzo złym stanie. Pomalowany z zewnątrz farbą olejną. Stropy we wnętrzach podparte były słupami i tylko gdzieniegdzie widać było ślady stiukowych dekoracji ścian i sufitu.
Stał w otoczeniu wiekowych lip, sąsiadując z sadem.
Na wykonanym przez autora opisu rysunku, prezentuje się lepiej, ale może to celowy zabieg?

Tymczasem, w osadzie życie biegło normalnym trybem, jednak niewiele wydarzeń rozgrywających się na jej terenie lub związanych z mieszkańcami, zostało odnotowanych, choć ci niewątpliwie uczestniczyli w życiu gminy i powiatu.
Przytaczam te, na których ślady natrafiłem w prasie, urzędowych dokumentach i wspomnieniach osadników.
Mieszkańcy zorganizowali się wokół ogniska, zbudowali też szkołę dla swych dzieci. Początkowo cztero, następnie sześcioklasową. Nauczycielami byli: n. im. Hłasko, B. Szweda i Piotr Pajkowski.
Gazeta Śledcza (L.859) z 10 czerwca 1926 roku, zamieściła ogłoszenie Wojskowego Sądu Rejonowego w Lidzie, o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu, poszukiwanego kaprala rezerwy 76 pułku piechoty - Władysława Wójcika z Jatwieska.
W maju 1928 roku, na terenie powiatu wołkowyskiego stwierdzono występowanie nosacizny - w związku z tym starosta zarządził przegląd koni. Mieszkańcom Jatwieska wyznaczono termin na 17 sierpnia 1928 roku.
W maju 1935 roku, Zarząd ogniska (B. Szlęzak i St. Sieklicki) złożył na łamach prasy, podziękowanie Zarządowi Powiatowej Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny oraz Zarządowi Spółdzielni Rolniczo Handlowej w Wołkowysku, za wpłatę 200 zł na fundusz rozbudowy szkoły i budowę świetlicy.
19 maja 1938 roku Kurier Wileński nr 136, doniósł o samobójstwie 30 letniego mieszkańca osady Jatwiesk.
17 lutego 1939 roku, Polska Zbrojna doniosła o wyróżnieniu dzieci z Jatwieska, za przeprowadzoną zbiórkę na Fundusz Obrony Narodowej.
Warte wspomnienia wydaje się odkryte, w centralnej części dawnego majątku, stanowisko archeologiczne - cmentarzysko, które według karty ewi-dencyjnej, potwierdzało istnienie na tym terenie w odległej przeszłości grodziska. Niestety specjalistyczne wykopaliska nigdy nie zostały podjęte.
Poważne zmiany zaszły na terenie Jatwieska po 17 września 1939 roku, kiedy to wschodnie obszary Rzeczypospolitej, a wraz z nimi Zachodnia Białoruś, zostały zajęte przez armię radziecką, a następnie włączone w skład Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej ().
W grudniu 1939 roku, na obszarze dziewięciu powiatów dawnego woje-wództwa białostockiego, utworzono obwód białostocki ( ).
W styczniu 1940 roku w miejsce powiatów stworzono rejony; jednym z nich został rejon świsłocki ( ), podzielony dodatkowo na 17 rad wiejskich ().
Jatwiesk stał się częścią rady wiejskiej Niezbodzicze ( ), a poszczególne gospodarstwa połączono w jedno kolektywne. W jego skład weszły także obszary leśne, należące wcześniej do firmy Rabmil.
Dla osadników nastały ciężkie czasy; 10 lutego 1940 roku zostali deportowani wraz z rodzinami, do miejscowości Karabasz na południowych krańcach Uralu. Większość skierowano do pracy w kopalni miedzi.
Wydaje się pewne, że w Jatwiesku pojawili się nowi mieszkańcy.
Części z wywiezionych, udało się wydostać z Kraju Rad, w ramach ewakuacji z armią generała Andersa, w 1942 roku. Inni zmarli z głodu i wycieńczenia.
Atak Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku, przyniósł kolejną zmianę administracji.
Dla tych, spośród mieszkańców, Jatwieska, którzy nie doznali wcześniej opresji, ze strony władz radzieckich, oznaczał jej początek.
W 1942 roku jatwieski las był miejscem rozstrzelania kilkudziesięciu mieszkańców pobliskich wiosek Hrynek i Lichosielców.
W terenie istniały struktury Armii Krajowej, a w latach okupacji niemieckiej działało kilka oddziałów partyzantki radzieckiej. Jeden z nich winny był, podobno, zabójstwa, wspomnianego wcześniej, Beliny i gwałtu na jego córkach.
W połowie lipca 1944 roku, okoliczne lasy dały schronienie ludności cywilnej, ewakuowanej ze Świsłoczy przed ofensywą Armii Czerwonej.

Powrót administracji radzieckiej wiązał się z przywróceniem przyjętego cztery lata wcześniej porządku - na gruntach dawnego jatwieskiego majątku odtworzono kolektywne gospodarstwo (artel - kołchoz), który od 1963 roku nosił imię Kalinowskiego.
Ten stan, utrzymał się także, po ogłoszeniu deklaracji suwerenności Białorusi 27 lipca 1990 roku.
Ostatni zapis dotyczący kołchozu pochodzi z 2000 roku; prawdopodobnie przestał istnieć?
Nie udało mi się jednak ustalić, który z dziewięciu kombinatów rolnych, działających obecnie w regionie, przejął jego mienie.
Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że jest to: - -Δ, ale mogę się mylić.

Współcześnie Jatwiesk, to punkt na mapie Republiki Białorusi. Określany mianem chutor (x), w 2003 roku, zamieszkany był (według informacji portalu ), przez dwóch mieszkańców. W 2009 roku, miało ich być czterech (białoruska wersja Wikipedii).
Nie zachowało się prawie nic, co świadczyłoby o bogatej przeszłości tego miejsca i niegdysiejszych właścicielach.
Jedynym wspomnieniem po centrum dużej posiadłości, jest cerkiew, pod wezwaniem Opieki Matki Boskiej ( -), położona na wzniesieniu, w otoczeniu drzew. Otwarta ponownie w 1996 roku, po latach pełnienia funkcji magazynu (od 1961 lub 1964 roku).
W jej wnętrzu, znalazł miejsce duży krucyfiks, zachowany z nieistniejącej już katolickiej kapliczki, postawionej niegdyś na terenie majątku.
Posługę w świątyni sprawuje, ojciec Piotr Rownienko ( - ), a wierni pochodzą z wielu okolicznych wiosek, w tym: Hłuszek, Bezwodników i Lichosielców - przemianowanych na Kalinowską ().

a lasy jatwieskie, choć nie tak rozległe, jak kiedyś, wciąż szumią.

Warszawa, marzec-maj 2020 Kazimierz W. Laskowski