Groźny pożar miasteczka kresowego Klecka 500 rodzin bez dachu nad głową, Spłonęła synagoga i 200 domów Warszawa 18. 6. 1937 (A) Ostatniej nocy, wybuchł wielki pożar w miasteczku Kleck pod Baranowiczami. Ogień, który powstał w jednej z zagród chłopskich, rozszerzył się z niebywałą gwałtownością i w ciągu godziny całe niemal miasteczko stanęło w płomieniach. Zaalarmowana okoliczna straż ogniowa pospieszyła na ratunek, lecz walka z szalejącym żywiołem była beznadziejna. Około 200 domów spaliło się, 500 rodzin zostało bez dachu nad głową. Większość domów należała do żydów. Między innymi spaliła się także stara bożnica, mikwa i jeszybot Na miejsce pożaru przybyła specjalna komisja, która bada przyczyny pożaru, gdyż wśród ludności kolportowane są na ten temat najrozmaitsze pogłoski.
Żywa pochodnia W Klecku obok Nowogródka wydarzył się onegdaj tragiczny wypadek, którego ofiarą padła 13-letnia Lejba Mahler, uczennica szkoły „Tarbut". Klasa, do której uczęszczała, miała urządzić przedstawienie w związku z zakończeniem roku szkolnego. Mahlerówna w przedstawieniu tym miała wziąć udział. Przed występem swym chciała raz jeszcze przeprasować swój kostium i w tym celu ogrzewała żelazko na maszynce spirytusowej. Nagle maszynka przewróciła się, a dziewczynka stanęła w płomieniach. Z niesamowitym krzykiem wybiegła na ulicę, wołając o ratunek. Przechodnie udzielili jej pierwszej pomocy, ale po kilku godzinach Mahlerówna zmarła w następstwie silnego poparzenia. Straszny ten wypadek wywołał wstrząsające wrażenie w całym mieście.
Źródło: Nowy Dziennik Nr. 167a Kraków 18. 06. 1937r. Wydanie wieczorne
2022-01-05 Zbigniew Mariusz Wołocznik