Zebranie Chrześcijańskiego Banku Spółdzielczego w Klecku 1927r.. Część 2. Członkowie Banku rekrutują się mniej więcej w równych ilościach z miasteczka Klecka oraz gminy kleckiej, Siniawskiej i Hrycewickiej. Mniej licznie z Łańskiej (41) i świeżo przyłączonej do powiatu gminy Zaostrowieckiej (na razie tylko 15). Kierownik, pan Sławiński i członek rady pan J. Kotwicki udzielili informacji o kredytach, które ze źródeł państwowych przy pomocy Banku mogą uzyskać jego członkowie, mianowicie: rzemieślniczym, siewnym i innych. Uważając, że Bank Klecki więcej zbliżonym jest do ideału od innych naszych spółdzielni. Byłem zaintrygowany, w jaki sposób zarząd potrafi uzgodnić interesy wierzycieli z interesami dłużników i zwróciłem się do prezesa zarządu pana Mieczysława Galasa z prośbą o wyjaśnienie, niestety, muszę przyznać się odpowiedział pan dyrektor, że bilans nie zupełnie odpowiada faktycznemu stanowi rzeczy, ponieważ nie byliśmy w stanie wprowadzić do tegorocznego bilansu części zysków z powodów natury technicznej. W rzeczywistości zysk wynosi około. 4300 zł, które wejdą w bilans za rok 1927, ewentualnie dadzą nam możliwość obniżenia jeszcze więcej procent pobieranych od pożyczek. Największą troską Zarządu i Rady jest istotnie nieoczekiwany napływ wkładów świadczy to jednak. Z jednej strony o wzroście dobrobytu i oszczędności i z drugiej zaś strony o zaufaniu do naszego Banku. To też łamiemy sobie wciąż głowę nad tym, żeby zaufania tego nie zawieść i poza zaspokojeniu potrzeb drobnego kredytu, który nie jest w stanie wyczerpać zapasu gotówki, wyszukać źródła lokaty pieniędzy, które by dawały rękojmię możności szybkiego wycofania w razie potrzeby, unikając przy tym większych pożyczek i wprowadzając w związku z tym ograniczenie do dziesięciokrotnych udziałów. Walne Zebranie z wnioskiem uzyskania koncesji na różne operacje, których dotąd nie mogliśmy robić, a które nam zapewniają możność lokowania pieniędzy w sposób najbardziej zabezpieczający interesy naszych członków. Podziękowałem panu dyrektorowi za jego uprzejme wyjaśnienie, a gdy pomyślałem o tej sali zatłoczonej, co najmniej 300 członkami Banku, z uwagą i w skupieniu, aby względnie z dużą dozą świadomości słuchających cierpliwie przez 3 godziny suchych relacji i cyfr, pomyślałem, że naprawdę jest w tym Klecku jakiś talizman, który wysuwa Klecczyznę na przodujące miejsce jak w kiedyś w Słuckim, tak dziś w Nieświeskim powiecie. Na podstawie „Wspólna sprawa” Bezpartyjny organ Ziemi Nowogródzkiej” nr 10 z dnia 5 marca 1927r.
2025-02-04 Zbigniew Wołocznik