town Kleck

Message:

Kleck 1506r. Wierny tajemnicy. Kniaź Michał Gliński sławnym był wojownikiem na Litwie. Tatarów pobił pod Kleckiem w roku 1506 i wielkim tam zwycięstwem oddał przysługę Polsce. Ale niebawem zaślepiony szczęściem i sławą , zaczął się dopuszczać różnych nadużyć, w końcu opuścił króla Zygmunta I i udał się do księcia moskiewskiego, bo ten mu obiecywał zdobyć Litwę i koronę wielkoksiążęcą włożyć na głowę Glińskiego. Ale kiedy przyszło do wojny między Polską a Moskwą i Gliński miał prowadzić wojsko rosyjskie na własnych rodaków, wtedy sumienie go poruszyło , żal skruszył mu serce i zapragnął przebłagać króla Zygmunta. Już i sam król chciał, by ten sławny wojownik nawrócił się i wysłał w tym celu do niego Stanisława Trepkę , aby zapewnił Glińskiego, iż mu król swej łaski nie odmówi aby mu ucieczkę z moskiewskiego dworu ułatwić. Ale Moskale rychło zmiarkowali, po co tu przybył Trepka. Zaraz go też wsadzili do więzienia, a potem kazali zeznawać po co tu przybył, kto go posłał i czego chce od Glińskiego. Trepka milczał. Zaczęli go męczyć ; przypiekali żelazem ranili, bili drzazgi za paznokcie wbijali, nic nie pomogło - milczał jak grób. tajemnicy wydać nie chciał, bo wiedział , że tajemnica na to jest, by o niej nie gadać, zwłaszcza przed wrogiem. Gniew wzrastał w carskich urzędnikach , ile razy przychodzili na dwór , a zapytani przez cara , co zeznał Trepka musieli odpowiadać: -Nic, a nic ! Wreszcie postanowili koniecznie wydobyć tajemnicę. Zaczęli mu obiecywać wielkie nagrody za zeznania i wielkie łaski cara. On im wtedy odpowiedział ze wzgardą. - Łaski wroga nie przyjmuję, a waszymi darami gardzę, bo w Polsce każdy żebrak bogatszy od moskiewskiego bogacza. -Proszę! A to czemu? - pytali zaciekawieni urzędnicy. - Bo wolny! A wyście wszyscy niewolnicy waszego cara. Zamilkli wszyscy, bo prawdę tych słów odczuli. Jeden z bojarów, któremu najbardziej o łaski dworu chodziło, przystąpił do niego i zawołał: - Język ci wypalę , zęby wyłamię. oczy wyłupię, uszy obetnę, jeżeli nie zdradzisz powierzonej ci tajemnicy. Trepka się zaśmiał. - Nie jestem dzieckiem i nie dbam o marne ciało. Bojar uderzył go pięścią między oczy. Aż posiniał z bólu i nic przez chwilę nie widział polski poseł. - Rozciągnijcie go na torturach i podpalcie - a wyśpiewa wszystko. Wnet oprawcy spełnili rozkaz. Rozciągnięto mu kości, opieczono ciało, aż swąd rozchodził się po izbie, on tylko westchnął czasem, bo mu ból okrutny dokuczał. .. W mękach tych skonał. .. tajemnicy pozostał wierny, zdumiał wroga i przekonał, co to słowo polskie znaczy, nauczył, co to jest prawdziwe szlachectwo duszy. Na podstawie Gość Świąteczny nr 19 z dn. 11. 05. 1924r.

Reply to the message

*
*
*
*
*

Back