Cd,Skazańców z cel wyprowadzali naczelnicy lub dozorcy więzienni wchodzący w skład specjalnej grupy. Skazańcowi mówiono, że idzie na komisję,gdzie jeszcze raz będzie badana jego sprawa,lub podanie o ułaskawienie. Mniej więcej 30 metrów od miejsca każni,w specjalnie urządzonej piwnicy znajdującej się pod kuchnią więzienną skazańca przekazywano dwóm specjalnie wyznaczonym funkcjonariuszom,którzy sprowadzali go do podziemia. Tam w pierwszej części piwnicy za stołem siedziało 2 lub 3 funkcjonariuszy tak zwana ;komisja". W jej skład obowiązkowo wchodził Naczelnik wydziału ;A" NKGB-MGB i przedstawiciel prokuratury. cdn;
2017-03-25 Zbyszek Błażewicz