settlement Zaostrowiecze

Message:

Zamieszczam za zgoda autora Mariana Podgórecznego syna Józefa Podgórecznego w latach 1924 -1939 – kierownika siedmioklasowej Szkoły Powszechnej w Zaostrowieczu, a jednocześnie przewodniczącego Rady Gminy.

"Nowogródzka Gdynia" - Zaostrowiecze


W 1926 roku rozpoczęto i ukończono szybko, w ciągu zaledwie pięciu-sześciu lat, budowę o rok młodszego ode mnie miasteczka o takiej samej nazwie, jaką nosiła już gminna wioska Zaostrowiecze.

Zanim położono fundamenty pod pierwsze domostwa, wyrąbano wpierw i wykarczowano las obrastający piaszczystą łachę na południowym obrzeżu wsi. Oszczędzono, ku wiecznej rzeczy pamięci, jedną jedyną karłowatą, przesyconą żywicą sosnę. Miała ona obwieszczać każdemu obcemu, który by tu zawitał, że jeszcze nie tak dawno w tym oto miejscu był las. Opisał ją w jednym ze swych reportaży [znany na kresach dziennikarz, pan redaktor Melchior Wańkowicz]:

„Jest takie miasteczko na skraju Polesia, na południu nieświeskiego powiatu. Zowie się Zaostrowiecze. W 1926 roku na wydmuchu stał rzadki laseczek. Teraz wznosi się tu ruchliwe miasteczko. Na rynku jak znak zwycięstwa, jak szyszak pokonanego wroga zostawiono jedną sosnę…”

Najsampierw pobudowano w miasteczku, przy drodze do Chominki piętrowy posterunek Policji Państwowej wraz z parterową służbówką dla rodziny komendanta posterunku przodownika Sikorskiego. Były to jedyne w całej rozległej gminie murowane budynki. Nawet koszary kompanii KOP-u w Chomince były drewniane.

Wokół rynku wyrosły sklepy: ze słodyczami Haduna, z galanterią, Żyda Płaskowicza i Huryna, kolonialny Skuratowicza oraz masarnia pana Rypnickiego. Konkurowały ze sobą żydowskie piekarnie Lyftczyca i Berezina. Mikołaj Jarmoliński po sąsiedzku z posterunkiem otworzył skład rymarski. Nieco dalej Żyd Piński – zegarmistrzowski, Kuroczycki – ślusarski, a przy samej wsi Żyd Trybuch – krawiecki.

Wójt Kazimierz Myślicki, inicjator budowy miasteczka, chcąc pozbyć się szeptunów – jak z białoruska nazywano znachorów – sprowadził lekarza Sielickiego, weterynarza Dodzia i aptekarza Wincentego Krepskiego. Do niedawna po leki dla cierpiących jechało się podwodami aż do Klecka lub jeszcze o dziesięć wiorst dalej do Nieświeża, względnie, skręcając w lewo na szosie Warszawa-Słuck-Moskwa do Lachowicz. Powstały więc w Zaostrowieczu przychodnia, później ośrodek zdrowia, punkt weterynaryjny, apteka.

Drewno na tych terenach nie było drogie, robocizna jeszcze tańsza, a że w okolicy mieszkało wielu cieśli i stolarzy, budował się kto żyw. Nawet stróż szkolny Nikoła Jarmołowicz postawił obok kopulastej cerkwi przyzwoity domek czteropokojowy, wynajmując w nim dwie izby paniom: nauczycielce Natalii Romanowicz i jej dwóm siostrom Wierze i Loli oraz naszemu drużynowemu drużyny harcerskiej, druhowi Maciejowi Sieniucie. Płacony co miesiąc czynsz szybko zwrócił koszty poniesione na budowę.

Inni nauczyciele, jak pan Paweł Janowicz i pan Jan Trybling, poszli jego śladem, przenosząc się wkrótce z wynajmowanych u chłopów mieszkań na swoje.

Ojciec, pochłonięty staraniami o postawienie nowoczesnej szkoły z wielką salą gimnastyczną z Fundacji imienia Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, nie miał czasu zadbać o swoje interesy. Wykupił działkę położoną na skraju miasteczka przy drodze wiodącej od Będniaków i Uznogi dopiero wówczas, gdy sekretarz Urzędu Gminy Ludwik Padee podpowiedział, że to już ostatnia.

Na styku ze wsią, za mohiłkami (prawosławnym cmentarzem) obrotni Żydzi z Klecka uruchomili parowy tartak wraz z młynem. Wtedy to wielu Zaostrowieczan po raz pierwszy w życiu ujrzało tam światło elektrycznych żarówek. Powstała nadzieja, że prąd zastąpi lampy naftowe lub smolne łuczywa oświetlające mroczne chałupy w całej gminie, ale tartaczna elektrownia okazała się na to za słaba i oświetlała tylko teren tartaku.

Ośrodkiem życia stał się dla całej gminy wybudowany na skraju miasteczka w 1929 roku wysiłkiem mieszkańców, a z inspiracji ojca - kierownika szkoły i wójta Myślickiego Dom Ludowy, gdzie odbywały się przedstawienia szkolnego zespołu, występy chórów katolickich i prawosławnych, bale karnawałowe, a nawet wyświetlano kilka razy w roku filmy objazdowego kina. Tu mieściła się też biblioteka gminna zaopatrywana w komplety książek przez inspektorat szkolny w Nieświeżu, a także odbywały się zebrania licznych organizacji i mieszkańców gminy.

Marian Podgóreczny

Reply to the message

*
*
*
*
*

Back